GKS Orzeł Wierzbica 98 - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Logowanie

Zegar

Ostatnie spotkanie

MKS Pilica BiałobrzegiGKS Orzeł Wierzbica
MKS Pilica Białobrzegi 3:4 GKS Orzeł Wierzbica
2015-11-15, 11:00:00
    relacja »
oceny zawodników »

O klubie

Prezesem klubu jest Ryszard Dyczkowski zaś vice prezesem Jan Grabski.trenerem seniorów jest Rafał Stąpór. Trenerem rocznika 98 Rafał Stąpor. Trenerem roczników 2002 i 2000 jest Dariusz Nowak.Trenerem roczników 2004 jest Kamil Stani.

 

Losowa galeria

Z Wulkanem !
Ładowanie...

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 14, wczoraj: 61
ogółem: 381 211

statystyki szczegółowe

Ankiety

Na jakiej pozycji uplasujemy się przed rewanżami?

Zczuba.tv

Statystyki drużyny

Mini-Chat

Aktualności

WSZYSTKO MA SWÓJ KONIEC!

  • autor: Roger_Reuszi, 2016-01-28 20:20

Jak wiadomo każda historia ma kiedyś swój koniec. Niestety nasz koniec nastał właśnie w tę zimę sezonu 2015/16. Po długich, bardzo długich 8 latach przyszedł moment, z którym jest nam niesłychanie ciężko się pogodzić. Nasz rocznik notował wiele wzlotów i upadków, były momenty zwątpienia i te, w których wydawało nam się, że możemy przenosić góry. Przez nasz rocznik kolokwialnie mówiąc przewinął się ogrom zawodników, a także "niedzielnych grajków" co również trzeba przyznać. Zdarzała się obecność ludzi w naszej kadrze, która wyglądała dosłownie jak parodia westernu, a o dziwo nawet z takimi zawodnikami potrafiliśmy osiągać dobre wyniki. Zdarzały się katastrofalne porażki, ale także mecze a'la popołudniowy spacerek. Odnosiliśmy także pyrrusowe zwycięstwa, bądź też porażki, o których decydowały niuanse. 

Trudne początki...

Pierwsze treningi, mecze, kontuzję tak naprawdę pamięta nieliczna grupa osób, która przetrwała do obecnego stanu kadry, w której się rozstajemy. Dobrze wiemy jak zaczynaliśmy. Pierwsze 2 sezony ze względu na brak rozgrywek w naszej kategorii wiekowej spędziliśmy w lidze 97'. Były to pierwsze i niewyobrażalnie cięzkie chwile gdzie trzeba przyznać bez ogródek ponosiliśmy porażki za porażkami (7 spotkań 6 porażek, 1 wygrana). Jednakże właśnie te początki powoli nas hartowały i pozwalały wypracować wole i pragnienie zwycięstwa. Runda rewanżowa pokazała, że powoli zaczynaliśmy wyciągać wnioski i uczyć się boiskowe doświadczenia. Mimo ponownej wyraźnej przewagi porażek nasza gra zaczynała nabierać kształtu i pierwszych szlifów i udało nam się odnieść już nawet 2 zwycięstwa (brzmi to śmiesznie, ale dla nas znaczyło to naprawdę wiele). Koniec końców udało nam się zająć 6 miejsce z 8, a biorąc pod uwagę głównie 2 aspekty: wiek i debiutancki sezon byliśmy stosunkowo zadowoleni, a dodatkowo to pozwoliło nam wyeliminowanie tzw. słabych ogniw. Za to w kolejnych rozgrywkach okazaliśmy niespodziewanie rewelacją i czarnym koniem. Po pierwszej przeciętnej rundzie, w rewanżach ograliśmy m.in. Broń Radom czy Radomiaka Radom, a oba te zespoły niedługo potem rywalizowały już na poziomie mazowieckim. Bez wątpienia ten sezon w jakiś sposób już zbudował te drużynę oraz jej ducha i atmosferę. Naturalnie wszystko to odbyło się pod wodzą naszego pierwszego trenera Dariusza Nowaka, któremu wiele zawdzięczamy. 

Rozwój, rozwój i jeszcze raz progres..

Kolejne sezony rozgrywaliśmy już w swojej kategorii wiekowej 98'. Tutaj znowu czekały niesłychanie ciężkie spotkania. Chociażby kiedy w jednym sezonie w naszej grupie znalazło 3 poważnych kandydatów do walki o wyższą klasę rozgrywkową (Energia Kozienice, Champion Pionki oraz wspomniana Broń Radom). My spodziewając się małych szans na awans chcieliśmy osiągnąć tylko podium i ten cel udało nam się w pełni zrealizować. Zajęliśmy zachwycające 3 miejsce, czyli już na podium. Nasza gra, mimo że nabierała kształtów to jednak wciąż pozostawiała wiele do życzenia, ale wszyscy świetnie znamy przyczynę. My nie byliśmy drużynami z naboru jak chociażby radomscy Broniarze i u nas każdy zawodnik był tak naprawdę na wagę złota, a różnice klas z lepszymi drużynami było niestety widać. Jednakże my nie załamywaliśmy głów i zawsze walczyliśmy do końca z wiarą w zwycięstwo. Ponadto my byliśmy tylko chłopcami, dla których tak naprawdę gra w piłkę była całym światem i dla nas nie liczyło się jedynie wygrywanie, lecz czerpaliśmy radość z każdego kopnięcia i każdego przebiegniętego metra. To właśnie w tym pamiętnym sezonie zanotowaliśmy chyba swój najlepszy "come back" w historii. W ostatniej kolejce pojechaliśmy na mecz do Pionek, które jak się okazało zostały wicemistrzem rozgrywek. Jedynie zwycięstwo dawało nam trzecie, ostatnie miejsce na podium ligowym. Po pierwszych (wówczas graliśmy na trochę innych zasadach) 40 minutach sromotnie przegrywaliśmy już 3-0. Tuż po przerwie jednak udało nam się strzelić, co trzeba przyznać kompletnie przypadkowego gola na 3-1. To poderwało całą naszą drużynę. Zaczęliśmy przeprowadzać zmasowane ataki. Aż w końcu na 5 minut przed końcem trafiamy na 3-2! Gol kontaktowy, który nie pozwolił na spokojną końcówkę. W momencie upłynięcia regulaminowego czasu gry doprowadzamy do wyniku 3-3, ale to co stało się w ostatniej akcji meczu to tego się opisać nie da. Nasz napastnik, który grał w 2 rozmiary za dużych butach (z pewnością wszyscy moi klubowi koledzy wiedzą o kim mowa) ich czubkiem dziubnął futbolówkę, a ta znalazła się w siatce. Był to dla nas najlepszy moment, w krótkiej historii naszego rocznika. Euforii nie było końca. I to był właśnie jeden z tych momentów, w których czuliśmy, że możemy przenosić góry. Nasz świat stanął w miejscu, a my chcieliśmy cieszyć się tą chwilą bez końca. Niestety jak w tytule wszystko ma swój koniec. Kolejne sezony ze zmiennym szczęściem kończyliśmy na 3 bądź 4 miejscu. Niestety zanotowaliśmy wtedy również nasz nie zbyt chwalebny rekord, a konkretnie porażkę na wyjeździe z Orlikiem Radom. Nasza drużyna będąc kompletnie zdziesiątkowana i rozsypana (za przykład niech służy gra naszego podstawowego bramkarza na środku pomocy) ruszyła do Radomia i poniosła klęskę 10-1- najwyższa w całej historii. A tu uwaga, ciekawostka po pierwszych 5 minutach prowadziliśmy nawet 1-0, a przy tym prowadzeniu niedługo potem mieliśmy także słupek kto wie co by się działo gdybyśmy zaczęli prowadzić dwiema bramkami. Żarty na bok, ale powoli czuliśmy, że potrzebujemy zmiany jakbyśmy się wypalili. I w tym momencie doszło do zmiany trenera. 

Nowy początek...

Naszym trenerem został ówczesny asystent I drużyny Rafał Stąpór. Okazał się to dla nas kompletnie nowy początek. Nasza gra się ustabilizowała, wyniki zaczęły to potwierdzać, utworzył się szkielet drużyny oraz podwaliny pod dalsze sukcesy. W skrócie gdzieś z trochę chaotycznej drużyny z kilkoma talentami i aspiracjami staliśmy, a może raczej zaczęliśmy się stawać silną, pewną swoich umiejętności, konsekwentną grupą młodych ludzi, którzy oprócz radości z gry chcieli czegoś więcej. Jak wspomniałem przestało nas satysfakcjonować granie ledwie o podium, chcieliśmy sprawić, abyśmy to my byli postrzegani jako ten pretendent do mistrzostwa, jako ta drużyna, z którą każdy chciał wygrać bo wiedział, że to może być jedno z lepszych osiągnięć w ich rocznikach, chcieliśmy zająć swego rodzaju miejsce na piedestale jakie piastowali przed nami np. Broń, Radomiak czy też Orlik i usatysfakcjonowany mogę stwierdzić, że to nam się udało. Pierwszy sezon pod wodzą nowego wówczas trenera okazał się "pięknym koszmarem". Celowo użyłem tu oksymoronu ponieważ nie da się tego inaczej opisać i nikomu nie życzę takiego rozczarowania po takim nieziemskim sezonie. Nikt nawet my nie spodziewaliśmy się, że aż tak wypalimy. Od samego początku szliśmy jak burza i pokonywaliśmy kolejne drużyny. Zdecydowanym faworytem ligi był Junior Radom, a liga miała być dla niego tylko tłem, a jednak... Po pierwszej rundzie niespodzianka. My status quo z Gracją Tczów liderujemy tabeli, tuż z naszą dwójką Lider Lipsko i dopiero na 4 miejscu Junior Radom. Rundę rewanżową z wysokiego C znów rozpoczyna nasza drużyna, ale kroku dotrzymuje nam wspomniany faworyt ligi. Gracja nie sprostała wymaganiom w rundzie rewanżowej i stopniowo zaczęła topnieć ich przewaga nad resztą tabeli. My ze stosunkowo bezpieczną przewagą na Juniorem rozpoczęliśmy samotną ucieczkę. Dodatkowym motorem napędowym okazało się zwycięstwo w rewanżu na własnym stadionie przed jakże liczną publicznością z Gracją 3-0 (w Tczowie 4-1 dla Gracji, czyli zasada bramek na wyjedzie w razie takiej samej sytuacji punktowej dawała nam awans), a do tego momentu Gracja jeszcze twardo dotrzymywała nam kroku. Niestety zabrakło pary, coś pękło na 4 kolejki przed końcem. Najpierw zremisowaliśmy z Oskarem Przysucha na wyjedzie, następnie zremisowaliśmy z Chojniakiem Wieniawa i niestety te dwa potknięcia spowodowały, że Junior znalazł się 2 punkty za nami. W ostatniej kolejce podejmowaliśmy przed własną publicznością właśnie Juniora (w pierwszym meczu w Radomiu odnieśliśmy zwycięstwo 2-3). Remis dawał nam mistrzostwo. Spotkanie niezwykle wyrównane i mieliśmy swoje szanse, aby wszystko wyjaśnić na długo przed końcem, ale zawiodła skuteczność. Na dosłownie 5 może 3 minuty przed końcem stało się coś w co długo nie mogliśmy uwierzyć. Tracimy bramkę i to samobójczą. Poczuliśmy się jakby zawalił nam się świat, runęło wszystko na co tak ciężko pracowaliśmy. Dosłownie grunt osunął nam się spod nóg, a my nie wiedzieliśmy co ze sobą zrobić. Było to chyba nasze najgorsze doświadczenie związane z boiskiem. Ciężko było nam się z powrotem zebrać do treningu, a już część myślała nawet o tym, żeby zamknąć rocznik, ale wola walki okazała się silniejsza. Widocznie nie byliśmy na to gotowi i cóż to jest sport takie rzeczy się zdarzają, a jak wiadomo to porażka tak naprawdę sprawia, że chcemy być coraz lepsi oraz buduje nasz charakter i mentalność. Kolejny sezon przemilczmy ze względu na to, że mimo osiągniętego mistrzostwa po prostu zostaliśmy oszukani przez ROZPN- brak awansu. Natomiast w kolejnym sezonie po ciężkich bataliach głównie z Oskarem Przysucha znów wywalczyliśmy mistrzostwo. Po raz kolejny mecz o wszystko wypadł w ostatniej kolejce ligi. Jechaliśmy do Przysuchy po mistrzostwo i znów wystarczał nam remis. Sytuacja bardzo zbliżona do tej z pierwszego sezonu pod wodzą Rafała Stąpora, jednak tym razem powiedzieliśmy NIE! Po niesamowitych emocjach i bramce na 1-0 na 5 minut przed końcem wywieźliśmy z Przysuchy 3 punkty i upragnione mistrzostwo, ale...... Jak się dowiedzieliśmy niedługo przed końcem rozgrywek tym razem MZPN przeprowadzał reformy i zmuszeni byliśmy do grania baraży o ligę mazowiecką. Jakby tego było mało w barażach trafiła nam się oczywiście radomska Broń, która zajęła 5 miejsce na 14 drużyn. Brawo MZPN! Po niezłym meczu w Radomiu niestety ulegliśmy 2-0 choć mielismy swoje okazję, natomiast u siebie grając praktycznie 70 minut w 10 po czerwonej kartce zostaliśmy pokonani 0-3 i tak po raz kolejny nasze marzenia odjechały siną w dal. Następny sezon to kompletne psychiczne i kadrowe rozbicie. Widać było, że po kolejnym rozczarowaniu wypaliliśmy się i skutkiem tego było mierne, mierne dla nas oczywiście 3 miejsce w kolejnym sezonie. Po zakończonym sezonie nie zanosiło się na rychłą poprawę, a jednak... Ligę rozpoczynamy mocno osłabieni kontuzjami, kolejnymi odejściami i absencjami. Na otwarcie gramy derby z KS-em Jastrząb, który szczerze mówiąc był lekkim chłopcem do bicia w tych rozgrywkach, a my zmuszeni do wsparcia się rocznikiem 2000 wygrywamy ledwo 2-1 w niewyobrażalnych męczarniach. Wydawało się, że to będzie nasz ostatni sezon i pożegnanie w niezbyt godnym stylu. Na szczęścia sport nie jest tak oczywisty i przewidywalny. Im dalej w rozgrywki nasza gra wyglądała coraz lepiej i lepiej. Rozpędzaliśmy się niczym diesel i potem stopniowo ogrywaliśmy kolejnych rywali. Jedyny opór postawiła nam Warka oraz Mazowsze Grójec. Mazowsze było jedyną drużyną, która nas pokonało, choć w niecodziennych okolicznościach (3 czerwone kartki dla naszej ekipy), ale zabrakło mi stabilności formy, aby na dobre włączyć się w grę o awans. Warka natomiast walczyła dzielnie, ale tylko do momentu meczu rewanżowego z nami gdzie przegrali na naszym stadionie 3-0. Potem nasz droga do mistrzostwa była już jak równia pochyła wszystko poszło łatwo, gładko i przyjemnie i w końcu upragniony awans. 

Gdy już nikt nie wierzył..

Gdy przystępowaliśmy do sezonu, w którym wywalczyliśmy awans do ligi mazowieckiej chyba już nikt nie wierzył, że nasz rocznik stać jeszcze na jaki kol wiek zryw i sukces, ale my swoją zawziętością pokazaliśmy jak bardzo wszyscy się mylą. Ten awans była jak nagroda za tą wieloletnią wytrwałość. Ba! Nagroda to mało powiedziane dla nas to było coś ponad to. Po trzech jakże nieudanych podejściach w końcu wznieśliśmy się na wyżyny i tym razem już nic nie było w stanie nas zatrzymać. Ile razy los nas karcił, tyle razy my się podnosiliśmy i szliśmy przed siebie aż w końcu dopięliśmy swego, a ta satysfakcja.... Warta każdych pieniędzy. Na niedługo przed startem ligi zakładaliśmy, że utrzymanie będzie dla nas w pełni zadowalające i taaa... Co możemy powiedzieć teraz jako mistrz ligi mazowieckiej? Chyba tylko tyle, że taki jest sport. Początek wcale nie zwiastował niczego nadzwyczajnego. Pierwsze 4 kolejki, 3 remisy i wygrana po ciężkim boju. My jak najbardziej usatysfakcjonowani, ale rozochoceni na więcej i tak właśnie zaczął się nasz marsz po mistrzostwo. Następne 8 spotkań i 7 zwycięstw..... Nic dodać, nic ująć. Oczywiście w trakcie sezonu zaliczaliśmy lepsze momenty i gorsze, ale na koniec tabela wszystko odzwierciedliła. 27 punktów w 12 meczach, mistrzostwo, 6 punktów przewagi na wiceliderem i praktycznie wszystko na ten temat. Pierwsze uczucie- szok, ale zaraz potem następuję ta ekscytacja i świadomość czego właśnie dokonaliśmy. Coś pięknego, nie do opisania, ale do przeżycia. Nie zrozumie się tego do końca jeśli tak naprawdę nie miał się okazji w tym uczestniczyć i tego właśnie przeżywać, tej narastającej ekscytacji, podniecenia z każdym kopnięciem, zagraniem, golem, zwycięstwami. 

Dlaczego tak późno?

Niestety tak jak w całej historii rocznika coś musiało pójść nie tak i mimo, a może dzięki temu, że to nie przez aspekty sportowe, a pozaboiskowe nasz rocznik zostaje rozwiązane żal jest trochę mniejszy. Po wywalczonym awansie, myśleliśmy i chcieliśmy przystąpić do kolejnego okresu przygotowawczego z werwą i ekscytacją, że tak naprawdę teraz posmakujemy futbolu na naprawdę wysokim poziomie. Niestety zaraz po wznowieniu treningów poznajemy werdykt "Wasz rocznik na tą chwilę jest rozwiązany. Nie istnieje." W tak przykrych okolicznościach nasz rocznik juniorski kończy swoją działalność. Główne powody są dwa. Naturalnie jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Brak funduszy na dalsze wyjazdy oraz na nowego trenera, którego potrzebowaliśmy w związku z kolejnym awansem i drugi argument nie do podważenia to oczywiście kadra, a konkretnie ilość zawodników w tej kadrze. Jesteśmy w takim wieku, że wielu ludzi podejmuje ostateczne decyzje dotyczące dalszej kontynuacji gry w piłkę, a tym bardziej na poziomie juniorskim bo naturalną koleją rzeczy jest, że powoli wszyscy musimy zacząć myśleć o dorosłej piłce bądź totalnym porzuceniu tego jakże pięknego sportu. Nie ma się co oszukiwać, prawda jest taka, że nasza kadra przed rozpoczęciem tego okresu przygotowawczego liczyła 13 osób. Niestety z taką liczebnością nie da się wiele zwojować. Może jedną z przyczyn jest także to, że tak późno zaczęliśmy odnosić sukcesy? Kto wie, teraz niestety tego się już nie dowiemy i pozostaje trochę smutku oraz żalu po tak długiej podróży przebytej od dzieciaka do tak naprawdę dorosłego człowieka. Jednakże trzeba myśleć pozytywnie i docenić to, że zostają wspomnienia, a przecież do niczego się tak chętnie nie wraca jak do wspomnień.

W imieniu całego rocznika chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy wspierali nasz rocznik. Wiernych kibiców, którzy przybywali, aby nas wspierać, zarządowi Orła z prezesem Ryszardem Dyczkowskim na czele, wszystkim ludziom bez wyjątku związanymi z klubem, naszym trererom Dariuszowi Nowakowi oraz Rafałowi Stąporowi, którzy nas prowadzili od najmłodszych lat po tym boiskowym życiu, a także naszym przeciwnikom, bez których nie bylibyśmy tym kim jesteśmy i nie bylibyśmy tu gdzie kończymy naszą przygodę przecież to w końcu oni poniekąd motywowali nas do działania. 

Jeszcze raz wszystkim serdecznie dziękujemy za wytrwanie i wspieranie naszego rocznika przez tyle lat, jest tyle pięknych słów, aby wyrazić naszą wdzięczność, ale wybrałem jedno:


DZIĘKUJEMY!

 

 


JEST EKSTRALIGA, HEJ ORZEŁ JEST EKSTRALIGA!!!

  • autor: Roger_Reuszi, 2015-11-17 19:38

MKS Pilica Białobrzegi MKS Pilica Białobrzegi - GKS Orzeł Wierzbica GKS Orzeł Wierzbica 3-4 (1-2)

Kibice: 30

Sędzia główny: Maciej Pietrzyk
Asystent nr. 1: Paweł Sobieraj
Asystent nr. 2: Grzegorz Trojanowski

Żółte kartki: Mateusz Zawisza, Szymon Nowicki, Krystian Sowa- Oskar Abramczyk

Gole dla Orła: Oskar Abramczyk 11', 22', Krystian Sowa sam. 46', Piotr Jaworski 78'
Asysty dla Orła: Piotr Jaworski 1, Grzegorz Dziurzyński 1,

Gole dla Pilicy: Mateusz Zawisza 45+1', Jacek Wójcik 51', Marcin Bykowski 64'

Skład GKS Orzeł Wierzbica:

  • Rafał Bielecki-
  • Bartosz Reuszel, Sebastian Więczasek, Robert Jarząbek, Dominik Król
  • Bartłomiej Spadło, Kacper Paluch (Maciej Piorun)
  • Grzegorz Dziurzyński (C), Dawid Zielonka, Oskar Abramczyk (Mateusz Wiśnios)
  • Piotr Jaworski

Skład MKS Pilica Białobrzegi:

  • Adrian Buklis
  • Kacper Bednarczyk, Krystian Sowa, Szymon Nowicki (Kamil Sieczak), Mateusz Zawisza, Marcin Byczkowski, Marcin Strzelecki, Adrian Świniarski, Bartosz Bogacki (Kamil Łagoda), Domniki Bernaś, Patryk Jankowski (Jacek Wójcik)

GARWOLIN ZDOBYTY!!!

  • autor: Roger_Reuszi, 2015-10-29 17:25

GKS Wilga Garwolin GKS Wilga Garwolin - GKS Orzeł Wierzbica GKS Orzeł Wierzbica 0-4 (0-1)

Kibice: 30

Żółte kartki: Kacper Mikulski, Tomasz Nomirski-

Gole dla Orła: Grzegorz Dziurzyński 36', 56', 76', Maciej Kosela 46'
Asysty dla Orła: Piotr Jaworski 4,

Gole dla Wilgi: -

Skład GKS Orzeł Wierzbica:

  • Rafał Bielecki-
  • Maciej Piorun (Mateusz Wiśnios), Sebastian Więczasek, Robert Jarząbek, Dominik Król
  • Bartłomiej Spadło (Karol Smorągiewicz), Bartosz Reuszel
  • Grzegorz Dziurzyński (C), Dawid Zielonka, Piotr Jaworski
  • Maciej Kosela

Skład GKS Wilga Garwolin:

  • Piotr Dąbrowski,
  • Wojciech Migas, Przemysław Grudniak, Szymon Kowalski, Tomasz Nomirski,
  • Marcin Boratyński, Kamil Niedzwiedzki, Damian Rodak, Kacper Mikulski, Damian Malinowski, Grzegorz Kot

ORZEŁ ROSZARPAŁ TYGRYSA!!!

  • autor: Roger_Reuszi, 2015-10-18 22:29

GKS Orzeł Wierzbica GKS Orzeł Wierzbica - Tygrys Huta Mińska Tygrys Huta Mińska 5-0 (2-0)

Kibice: 30

Sędzia główny: Jarosław Gromek
Asystent nr. 1: Mariusz Łyżwiński
Asystent nr. 2: Marcin Bednarczyk

 

Gole dla Orła: Grzegorz Dziurzyński 25', Piotr Jaworski 38', 55', Dawid Zielonka 78', Oskar Abramczyk 85'
Asysty dla Orła: Grzegorz Dziurzyński 2, Piotr Jaworski 1, Bartosz Reuszel 1,

Skład GKS Orzeł Wierzbica:

  • Rafał Bielecki-
  • Bartosz Reuszel, Sebastian Więczasek, Robert Jarząbek, Dominik Król
  • Bartłomiej Spadło, Kacper Paluch (Mateusz Wiśnios), Oskar Abramczyk, Dawid Zielonka
  • Grzegorz Dziurzyński (C),
  • Piotr Jaworski

Skład :

  • Michał Jaroń
  • Dominik Cegiełka, Grzegorz Felczyk, Damian Dziak, Karol Kowalczyk
  • Damian Filipek, Michał Piekarski, Romasz Hukowski, Rafał Rojek
  • Piotr Niedek, Michał Jankowski

Warunki atmosferyczne tego dnia nie zbytnio dopisały było bardzo zimno, a w dodatku boisko było w fatalnym stanie. Jednakże to nie pokrzyżowało naszych planów, które były jasne- zatrzymać 3 punkty w Wierzbicy.

Do momentu pierwszej bramki drużyna z Mińska Mazowieckiego próbowała nam zagrozić, zagrać piłką, ale nasza defensywa spisywała się nienagannie.

15'- Prostopadłe podanie z głębi pola od Bartosza Reuszel do Grześka Dziurzyńskiego (C). Do piłki poza pole karne wybiega bramkarz gości Michał Jaroń. Grzesiek jest minimalnie szybszy, a zaraz potem tuż przed szesnastką bezpardonowo zostanie zatrzymany przez goalkeepera. Sędzia odgwizduje rzut wolny, ale o dziwo nie daje nawet żółtego kartonika faulującemu. Z rzutu wolnego w krótki róg po ziemi kropnął Oskar Abramczyk, ale po rykoszecie bramkarz paruję piłkę na rzut rożny.

25'- Z prawego skrzydła centra w pole karne od Piotr Jaworskiego. Akcje zamyka Grzesiek (C) i jesteśmy na prowadzeniu. Ten gol mocno uspokoił dalsze boisko poczynania.

38'- Znów w akcji bramkowej znalazła się ta sama dwójka, jednakże tym razem zamienili się oni miejscami. Grzegorz (C) wysunął piłkę Piotrowi ze skrzydła, a ten po zacięciu bramkarza i defensorów umieszcza piłkę w pustej bramce. 2-0 pozwoliło nam na złapanie większego oddechu i skupić się na doprowadzeniu takiego stanu rzeczy do końca I połowy.

55'- Po zmianie połów Tygrys próbował odrabiać straty podszedł wysokim pressingiem narażając się na kontry, a jedna z nich właśnie w tej minucie zakończyła się naszym trafieniem na 3-0. Po przejęciu piłki w środku pola nasz kapitan posłał długie prostopadłe zagraniu do Piotrka Jaworskiego, a ten pognał z piłką i w sytuacji 1 na 1 z Jaroniem nie pozostawił mu złudzeń i dał 3-bramkowe prowadzenie. 

Następnie długimi fragmentami gra toczyła się na środku boiska, a zły stan murawy nie pozwalał na to, aby pograć piłką.

78'- Po zamieszeniu w środkowej części boiska piłkę sam na sam z bramkarzem po wejściu na boisko dostał Mateusz Wiśnios. Niestety jego strzał zablokował bramkarz, ale przytomnie zachował się Dawid Zielonka, który dobił piłkę do pustej bramki. 4-0 jak najbardziej zasłużone.

85'- Jednakże kropkę nad i w tym meczu postawił Oskar Abramczyk. Grający w tym meczu na lewej pomocy lewonożny zawodnik dostał długą, przekątną piłkę z prawego skrzydła od Bartosza Reuszel. Oskar wygrał pojedynek siłowy z defensorem gości i umieścił piłkę w siatce po raz piąty.

Doprawdy piękna victoria w paskudnych warunkach.


NA BROŃ!!!

  • autor: Roger_Reuszi, 2015-10-09 18:17

Już w najbliższą niedziele 11 października o godzinie 11.00 na Mosirze przy ul. Narutowicza rozegramy rewanżowy mecz z drużyną Broni Radom. Obecnie mamy 5 punktów przewagi nad naszymi najbliższymi rywalami. Mecz ten będzie miał gigantyczny wpływ na układ tabeli i określi kto tak naprawdę pozostanie w grze o awans do ekstraligi. Jeśli pokonamy radomską Broń lub z nią zremisujemy to w grze o awans zostaniemy praktycznie tylko my i Pilica natomiast w razie porażki Broń zbliży się do nas na 2 punkty, a Pilica będzie mogła odskoczyć. Ciągle jesteśmy niepokonani i to miano dzierży z dumą już tylko nasza drużyna. Po niedzielnym przedpołudniu mamy nadzieję na utrzymanie statusu niepokonanych, ale oprócz tego chcemy przedłużyć naszą serię 4 zwycięstw pod rząd. 
Wszystkich serdecznie zapraszamy na to spotkanie!


BEZ LITOSNY POKAZ SIŁY!!!

  • autor: Roger_Reuszi, 2015-10-09 15:55

GKS Orzeł Wierzbica GKS Orzeł Wierzbica - GKS Oronka Orońsko GKS Oronka Orońsko 11-1 (5-1)

Kibice: 70

Sędzia główny: Jakub Indyka
Asystent nr. 1: Tomasz Rafalik
Asystent nr. 2: Jacek Zelga

Żółte kartki: -
Czerwone kartki: -

Gole dla Orła: Oskar Abramczyk 4', Sebastian Więczasek kar. 11', 19', Maciej Kosela 34', Piotr Jaworski 44', 71', Grzegorz Dziurzyński 55', Kacper Paluch 62', Dawid Zielonka 63', 82', Bartosz Reuszel 90'
Asysty dla Orła: Grzegorz Dziurzyński 6, Rafał Bielecki 1, Dawid Zielonka 1, Maciej Kosela 1,

Gole dla Oronki: Jakub Kaszuba 13'
Asysty dla Oronki: -

Skład GKS Orzeł Wierzbica:

  • Rafał Bielecki (Olaf Śliwa)-
  • Bartosz Reuszel, Sebastian Więczasek, Robert Jarząbek, Oskar Abramczyk (Dominik Król)
  • Bartłomiej Spadło, Kacper Paluch, Piotr Jaworski, Dawid Zielonka
  • Grzegorz Dziurzyński (C),
  • Maciej Kosela (Mateusz Wiśnios)

Skład GKS Oronka Orońsko:

  • Piotr Kaczmarczyk
  • Dawid Bednarczyk, Dominik Orłowski, Tomasz Gutkowski, Patryk Tomczyk,
  • Albert Dobrasiewicz, Filip Lech, Jakub Kaszuba, Sebastian Kopycki,
  • Jakub Domagała, Patryk Bilski

 

Cóż tu pisać o tym spotkaniu. Pogrom co najlepiej odzwierciedla wynik spotkania. Zapraszamy do oglądania skrótu z tego spotkania i podziwiania bramek naszej młodzieży Orzeł vs Oronka


JUTRO ORONKA! | ZALEGŁA MAŁKINIA!

  • autor: Roger_Reuszi, 2015-10-03 21:29

Już jutro 4 października o godzinie 13.00 na stadionie przy ul. Kościuszki 37 w Wierzbicy zagramy mecz z Oronką Orońsko w ramach 9 kolejki mazowieckiej ligi juniorów! Pierwsze spotkanie pomiędzy nami, a Orońskiem zakończył się naszym zwycięstwem 3-4. Liczymy na rychłą powtórkę tamtego rezultatu i wszystkich serdecznie zapraszamy do wspierania naszej młodzieży! 

 

GKS Orzeł Wierzbica GKS Orzeł Wierzbica - MKS Małkinia MKS Małkinia 2-1 (1-1)

Kibice: 50

Żółte kartki: Grzegorz Dziurzyński 2, Bartłomiej Spadło 2, Dawid Zielonka 1,
Czerwone kartki: Grzegorz Dziurzyński, Bartłomiej Spadło

 

Gole dla Orła: Mateusz Wiśnios 22', Piotr Jaworski 85'
Asysty dla Orła: Dawid Zielonka 1,

Gole dla Małkini: Kamil Długoborski 41'
 

Skład GKS Orzeł Wierzbica:

  • Rafał Bielecki-
  • Bartosz Reuszel, Sebastian Więczasek, Robert Jarząbek, Dominik Król
  • Bartłomiej Spadło, Maciej Kosela (Maciej Piorun), Dawid Zielonka, Krystian Giezgała (Mateusz Wiśnios),
  • Grzegorz Dziurzyński (C),
  • Piotr Jaworski,

Skład MKS Małkinia :

  • Kacper Klamer
  • Kamil Długoborski, Dawid Kochański, Krzysztof Krawczyk, Damian Pawłowski
  • Mateusz Maciuszko, Mateusz Rutkowski, Dominik Sadowski, Maciej Smolewski,
  • Michał Zawistowski

 

 


Archiwum aktualności


Mecz , 01:00

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 15

Wyniki

Ostatnia kolejka 14
GKS Oronka Orońsko 1:1 MKS Małkinia
RKP 1926 Broń Radom pauza
GKS Wilga Garwolin 2:1 Tygrys Huta Mińska
MKS Pilica Białobrzegi 3:4 GKS Orzeł Wierzbica

Najnowsza galeria

Orzeł-Warka
Ładowanie...

Kontakty

Buttony

Kalendarium

25

07-2016

pon.

26

07-2016

wtorek

27

07-2016

środa

28

07-2016

czwartek

29

07-2016

piątek

30

07-2016

sobota

31

07-2016

niedziela

Wyszukiwarka

Najlepsi typerzy

Zaloguj się, aby typować.
Lp. Osoba Pkt.

Odtwarzacz

Sport.pl